Nie wyrażam zgody na kopiowanie i przetwarzanie moich zdjęć oraz umieszczanie ich na innych stronach bez mojej wiedzy i przyzwolenia.
Zapraszam wszystkich do czytania, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Herrbata pisze na wiele tematów, a jej "PORADY HERRBATY" to blog o włosach, zdrowiu i urodzie! Znajdziesz tu wpisy o tym jak dbać o włosy, zdrowo się odżywiać i pielęgnować piękno :) Zapraszam!

Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki z UK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki z UK. Pokaż wszystkie posty

Cynamonowy szampon w kostce - kosmetyki z UK #6


Na początku marca zakupiłam bardzo ciekawy produkt... mianowicie szampon w kostce :) Kiedyś używałam Mydełka Sesa, ale to było mydło - a w tym przypadku mamy normalny szampon, tylko w postaci stałej. Czytałam o tej kostce już jakiś czas temu i miałam wielką ochotę ją wypróbować. W Polsce dostaniecie je na Allegro, w UK można dostać w mydlarniach LUSH. Jak się spisała? Zapraszam na recenzję!

Kawa na ławę - kosmetyki z UK #5


W Szkocji moja szamponowa obsesja pogłębiła się. Dlaczego? Tyle tu kosmetyków do włosów, które trzeba sprawdzić i przetestować! Na szczęście szampon to kosmetyk, który w miarę szybko się zużywa, zwłaszcza, że myję włosy nie rzadziej niż co dwa dni.
Dziś chciałam Wam opisać szampon, który znalazłam w sklepie BODYCARE. To brytyjska sieciówka małych drogerii. Maja tanie kosmetyki i dość duży wybór... ale szału nie ma. Ja, niestety, muszę zwiedzić każdy sklep z kosmetykami, dlatego jestem ich częstym klientem...
Produkt Insette zwrócił moją uwagę przede wszystkim prostą szatą graficzną i tym, że jest to kolejny kofeinowy szampon jaki tu znalazłam. Naprawdę kawowe kosmetyki są tu bardzo popularne, zwłaszcza te do włosów. W każdym razie postanowiłam go wypróbować, choć troszkę odstraszyła mnie cena... 40 pensów, to na nasze polskie złotówki jakieś 2,50 ;) Taka cena nie świadczy dobrze o kosmetyku... Nie zraziło mnie to jednak wystarczająco... i zachłannie wzięłam od razu dwa :D

Marchewkowe Love - kosmetyki do włosów z UK #4


Kiedy mieszkałam w Polsce, sklepy TK MAXX mogły dla mnie nie istnieć. Nie rozumiałam ich fenomenu i choć kilka razy buszowałam po nich - nigdy nic ciekawego nie mogłam w nich znaleźć. W Szkocji natomiast powinnam mieć zakaz wchodzenia do tej sieciówki. Serio. Kupiłam już tam cztery szczotki do włosów, kilka odżywek i parę szamponów. I to tylko z działu "włosowego"! Nie chcę wspominać ogólnie o dziale kosmetycznym, nie mówiąc już o całym sklepie...
Najgorsze, że za każdym razem wychodzę niezaspokojona, produkty kuszą namiętnie - a ja muszę się powstrzymywać... bo przecież nie wyjdę z siatą kosmetyków, skoro w domu jeszcze kilkanaście niewykorzystanych butelek...