Nie wyrażam zgody na kopiowanie i przetwarzanie moich zdjęć oraz umieszczanie ich na innych stronach bez mojej wiedzy i przyzwolenia.
Zapraszam wszystkich do czytania, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Herrbata pisze na wiele tematów, a jej "PORADY HERRBATY" to blog o włosach, zdrowiu i urodzie! Znajdziesz tu wpisy o tym jak dbać o włosy, zdrowo się odżywiać i pielęgnować piękno :) Zapraszam!

Obserwatorzy

Uwaga, artykuł może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych!

Nonsensopedia pisze, że informacja "może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych" znajduje się na każdym produkcie spożywczym. O tak, czego nie chwycę może zawierać w sobie fistaszka.
Może zawierać. Tak naprawdę wcale nie jest to pewne. Może, ale nie musi. O co w tym chodzi?
Adnotacja "zawiera śladowe ilości orzechów arachidowych" skierowana jest do osób cierpiących na alergie pokarmowe. Uczuleni na orzechy muszą zwracać uwagę na ich obecność w produkcie, żeby uniknąć ich spożycia.
Nawet niewielka ilość orzechów (ba, nawet otwarcie puszki orzeszków przy alergiku!) może wywołać atak alergiczny, który objawia się natychmiastowymi dusznościami i jeśli nie nastąpi błyskawiczna interwencja pogotowia kończy się śmiercią. Jeszcze kilkanaście lat temu osoby uczulone na fistaszki można było spotkać głównie w Stanach Zjednoczonych i na zachodzie Europy. W Polsce problem ten praktycznie nie istniał. Jednak już pod koniec lat 90. nasi lekarze diagnozowali tyle samo przypadków alergii na orzeszki ziemne co w Wielkiej Brytanii.
Wiemy już, że informacja o obecności orzeszków jest skierowana głównie dla uczulonych, jako ostrzeżenie. Ale skąd się biorą fistaszki we wszystkich produktach?


Skąd orzechy w produktach, gdzie nie powinno ich być?
Nie raz zastanawiałam się, skąd się biorą w produktach te "śladowe ilości". Czy to płatki kukurydziane, czy czekolada - wszystko  może zawierać fistaszki. Ostatnio nawet znalazłam taką informację na opakowaniu kminku i kawy...
Może gdzieś używa się olej z orzeszków to smarowania linii produkcyjnej, czy coś w tym rodzaju? A może łupiny orzecha arachidowego używane są do przeczyszczania pozostałości różych produktów z maszyn oraz taśm produkcyjnych? Nie... to nie tak... 
W wielu halach produkuje się po kilka rodzajów żywności na paru liniach produkcyjnych. Taśmy produkcyjne nie są szczelnie odizolowane od siebie, więc może dojść do zanieczyszczenia. Drobiny tych substancji mogą znajdować się w powietrzu i przedostawać z jednego produktu na drugi. Chociaż nie ma stuprocentowej pewności, trzeba umieścić informacje na opakowaniach o ewentualnej obecności orzechów ziemnych.
To sygnał ostrzegawczy przede wszystkim dla alergików, ale także zabezpieczenie producenta, przed ewentualną odpowiedzialnością.

Więc tak to wygląda :) Przeciętny człowiek nie musi zwracać uwagi na tą informację i nie musi się niczego obawiać.
Pozdrawiam :)


15 komentarzy:

  1. Też to zauważyłam, że na prawie wszystkich produktach jest taka adnotacja i tez się nad ty zastanawiałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie mam czekoladę pod ręka i nie jest ona orzechowa, ale faktycznie pisze że może zawierać śladowe ilości orzechów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ok dla przeciętnego człowieka, ale alergik powinien zrezygnować niemal ze wszystkiego :( Moje dzieci maja alergie na orzeszki oraz soje ( ktora podobnie jak orzeszki jest niemal we wszystkim). czasem po kilku godz czytania etykiet wychodze ze sklepu z pustym koszykiem .. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie. Człowiek mający organizm, który toleruje wszystko, a przede wszystkim nie ma alergii na orzechy czy soję na problem z głowy. Ot, wzmianka na opakowaniu, nic nie wnosząca informacja. Kiedy jednak jest inaczej, zaczynają się schody. I co wtedy? Nie kupować, bo a nuż trafi się feralna paczka, powiedzmy płatków, ze śladową ilością orzeszków? Ryzykować, bo może akurat się nie trafi? Wypadałoby mieć dostęp do sprawdzonych (najlepiej eko, bądź własnych) artykułów...

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeciętny człowiek tak ale alergik ma niefajnie lekko to ujmując bo musi czytać każdą etykietę a co jak na każdej tak pisze? Ehhh... Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja unikam glutenu ale oznaczenie na produkcie że może zawierać śladowe ilości nic mi nie robi, generalnie to śladowe ilości mi nie szkodzą bo nie mam uczulenia a jedynie słabszą tolerancję tych produktów .

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o gluten to się zgadza, śladowe ilości praktycznie nie szkodzą, Jednakże my bezglutenowcy tak, jak i reszta alergików - pokarmowych, jesteśmy skazani na lekturę wszystkich etykiet produktów spożywczych, które chcemy kupić. Problem znika, kiedy mamy już podstawową bazę produktów naszej diety ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak myślałam, że o to chodzi :) ja na szczęście nie jestem na nic uczulona, ale współczuję osobom uczulonym na orzechy - niektórzy trochę stolerują, ale niektórzy? Naprawdę niewiele potrzeba, jak sama napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  9. Współczuję osobom uczulonym na orzechy, bo właściwie wszędzie są śladowe ilości :P poza tym ja bardzo lubię wszelkie orzechy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Taak, słyszałam od tym już dawno - kto by pomyślał ;)

    Ściskam mocno,
    www.NIECH-PANI-PATRZY.blogspot.com
    __________________________________
    + a u mnie: mobile mix, zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety uczulenie na orzechy arahcidowe może uaktywnić się w każdym wieku

    OdpowiedzUsuń
  12. jak to jest że jednego orzeszki mogą zabić a drugi może je jeść garściami??

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja myślałam, że orzechy lub może jakiś wyciąg z nich jest stosowany jako konserwant:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja córka jest uczulona silnie na orzeszki arachidowe, jeśli nie ma ich w głównym składzie a tylko jest informacja na opakowaniu, nie reaguje na produkt. Problem jest jednak taki, że w naszym społeczeństwie nie mamy świadomości zagrożeń uczulenia. Wielokrotnie musiałam prosić, aby w cukierni umyto łyżkę do nakładania lodów, przed nałożeniem porcji dla córki, bo nie mam gwarancji, że wcześniej nie nakładano łyżką lodów bakaliowych. Oczywiście, taka prośba spotyka się z wielkim oburzeniem. Dzieci są częstowane cukierkami (w szkole, w przedszkolu, na różnych zajęciach), w których mogą być orzechy. Moja córka jest nauczona aby zawsze pytać o zawartość orzechów dorosłych, a jeśli nie ma nikogo dorosłego, nie jeść takiej rzeczy. Ale to tylko małe dziecko, obawiam się, że kiedyś ktoś dorosły zbagatelizuje takie pytanie albo źle ją poinformuje. Myślę, że sprawa alergii powinna być bardziej nagłaśniana.

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja niedawno miałam opakowanie orzechów arachidowych z informacją o śladowej zawartości orzechów ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :* Wasze słowa są dla mnie baaaardzo ważne!
Proszę o nie zostawianie SPAMU - takie komentarze będą usuwane.