Nie wyrażam zgody na kopiowanie i przetwarzanie moich zdjęć oraz umieszczanie ich na innych stronach bez mojej wiedzy i przyzwolenia.
Zapraszam wszystkich do czytania, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Herrbata pisze na wiele tematów, a jej "PORADY HERRBATY" to blog o włosach, zdrowiu i urodzie! Znajdziesz tu wpisy o tym jak dbać o włosy, zdrowo się odżywiać i pielęgnować piękno :) Zapraszam!

Obserwatorzy

Jak nie dać się zmanipulować podczas zakupów?


Z każdej strony otaczają nas reklamy - bilbordy kuszą atrakcyjnymi promocjami, w telewizorze uśmiechają się przyjazne twarze ekspertów... Każdy doradza co wybrać, gdzie i za ile.
A gdyby to nie wystarczyło, w hipermarketach również czekają na nas marketingowe sztuczki - gdzie nie patrzeć, manipulacja.
Nie raz mi się zdarzyło, że wybierając się do sklepu po podstawowe produkty, wróciłam do domu z całą masą towarów, których tak naprawdę nie potrzebowałam. Dlaczego?
Podczas zakupów wpływa na nas wiele bodźców, których nie zawsze jesteśmy świadomi. Często kupujemy rzeczy, które okazują się niepotrzebne, lub nie warte swojej ceny.
Być może dzięki temu artykułowi ograniczysz niepotrzebne wydatki, kupisz tylko to, po co przyszedłeś. Ponadto zakupiony przez Ciebie produkt będzie jakościowo dobry i adekwatny do swojej ceny. Zapraszam!



Tylko to, co potrzebujemy
Ulokowanie stoisk i produktów w hipermarkecie nie jest przypadkowe. Towary, które mają zejść w pierwszej kolejności, układa się na wysokości oczu dorosłej osoby. Produkty bardziej prestiżowe lądują na górze, a te tańsze na najniższych półkach. Słodycze przy kasach znajdziesz najczęściej na wysokości oczu przeciętnego dziecka - i nie jest to manewr przypadkowy! Jest też zasada dotycząca lokacji tzw. dóbr podstawowych. Celowo np. stoisko z pieczywem znajdziesz w miejscu oddalonym możliwie najdalej od kas. Klient, który chce kupić tylko bochenek chleba będzie zmuszony do przejścia przez cały sklep, skłaniany do zakupu rzeczy zupełnie mu nie potrzebnych.
Jeśli chcesz uniknąć zakupu niepotrzebnych towarów, przyrządź listę i wkładaj do koszyka TYLKO te produkty, które się na niej znajdują.
Ponadto nie wybieraj się do hipermarketu na głodnego! Pusty żołądek zawsze oznacza pełny koszyk!

Nie wszystko złoto, co się świeci
O woskowanych jabłkach pisałam TUTAJ. To jest idealny przykład na to, że nie należy sugerować się wyglądem produktu. Często błyszczące, z pozoru piękne owoce, okazują się popsute wewnątrz... Kupuj rozsądnie! Poszerzaj swoją wiedzę w temacie produktów! Polecam fanpage - CZARNA LISTA ŻYWNOŚCI :) To zdjęcie pleśniejącego jabłka zrobiłam niedawno, na zakupach, w jednym z hipermarketów. Kto by pomyślał, że tak piękne jabłko może być w środku masakrycznie popsute?


Sprawdzaj ceny
Widząc karteczkę z napisem PROMOCJA odruchowo sięgamy po przeceniony produkt... a czy naprawdę warto?
Zanim zakupisz coś w promocji, dokładnie sprawdź, czy rzeczywiście to się opłaca. Bardzo często sklepy oszukują i w cenie promocyjnej podają nawet większą kwotę, niż rzeczywistą. Manipulują cenami, twierdząc, że to "najlepsza" okazja, podczas, gdy naprawdę jest to jedna z gorszych ofert na rynku..
Warto zapoznać się z serwisami, takimi jak Ceneo, Skąpiec czy Nokaut. Tam możemy sprawdzić najniższe oferty szukanych produktów.
Bardzo często spotkałam się także z promocjami, które naprawdę nimi nie są (przecena produktu o grosz, to nie przecena). Nie dajmy się oszukać.


Wybieraj produkty na wagę
Nie ma nic za darmo. Wybierając produkty zapakowane, płacimy więcej. Tymczasem produkty będące luzem są tańsze, chociaż wymagają od nas do więcej dodatkowych czynności...

Produkt produktowi nie równy
Porównuj ceny patrząc także na wagę i objętość produktu. Opakowania z pozoru podobne, nie zawsze różnią się ceną, ale różnią się masą. Producenci muszą umieszczać na opakowaniach informacje o masie i objętości opakowania produktu. Chociaż konsumenci mogą to przeczytać, to najczęściej tego nie robią i często oceniają wielkość produktu "na oko", nie czytając etykiety.









Czytaj składy
Niektóre produkty mają celowo wprowadzać nas w błąd.
Osełka Śmietankowa od razu kojarzy się z masłem. A w rzeczywistości to miks tłuszczowy zawierający 6,5 proc. tłuszczu mlecznego. Do tego sól, regulator kwasowości w postaci kwasu mlekowego, emulgator, przeciwutleniacz w postaci sorbinianu sodu, aromat, barwnik. Czyli chemia z dodatkiem masła.
Niektóre miksy maślane też łudząco przypominają tradycyjną kostkę masła, Np. Juhas Ekstra posiada złote opakowanie z krówką i dzieżką śmietanki. Niestety zamiast pysznego masła kupujemy tani olej palmowy najgorszej jakości, zwany oleiną. Żeby go związać, dodaje się utwardzacze chemiczne albo tłuszcze o gęstszej konsystencji, np. łój wołowy. Czasem dodaje się też sadło, tłuszcz okołojelitowy z uboju świń.


Mniej za więcej - czyli downsizing
"Downsizing" to zmniejszenie objętości produktów, przy zachowaniu dotychczasowej ceny. Strategia taka istnieje od dawna i jest często wykorzystywana przez producentów. Badania konsumenckie wykazują, że konsumenci są bardziej wrażliwi na zmiany ceny niż na zmianę objętości czy masy kupowanego produktu. W związku z tym wiele firm decyduje się na zmniejszenie objętości i masy produktu, pozostawiając dotychczasową cenę. Zazwyczaj nie zmieniają optycznie samego opakowania, aby klient nie zorientował się, że coś się zmieniło. Taka strategia często pozwala zamaskować przed konsumentami faktyczne podwyżki cen.





Z przyzwyczajenia sięgamy po sprawdzone produkty, które aktualnie posiadają zupełnie inną gramaturę... Nie dajmy się zwieść - sprawdzajmy gramaturę produktów!





Jak widać, w obecnych czasach manipulują nami z każdej strony. Nie daj się :) Kupuj z głową!
Pozdrawiam!

24 komentarze:

  1. Mała uwaga: "naprawdę" piszemy razem.

    Ja lubię kupować w Piotrze i Pawle. Owoce i warzywa oczywiście są oczyszczone, ale jeszcze nie zdarzyło mi się, żebym kupiła coś, co już w sklepie było popsute. Oczywiście ma to swoją cenę, bo za takie same zakupy w Biedronce zapłacę mniej, ale w Piotrze i Pawle mam pewność, że wszystko będzie świeże. Poza tym to chyba jedyny market, który zamówień online z dostawą nie wykorzystuje do pozbycia się produktów na granicy przydatności do spożycia.

    A jeśli chodzi o ułożenie produktów na półkach, to często producenci mają swoje wytyczne merchandisingowe. Wiem, bo robiłam kursy dla dwóch dużych marek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio w Piotrze i Pawle znalazłam jabłka pokryte pleśnią. ;) Chyba nie ma reguły...

      Usuń
  2. Na wagę nie zawsze jest taniej, ale warto sprawdzać ceny :)
    W marketach często są na wywieszkach ceny za kilogram/100g/litr i te ceny najczęściej ze sobą porównuję. Bez tego ciężko, bo nie mam w głowie kalkulatora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dokonując wyboru pierwsze co to właśnie spoglądam na cenę za kg itp. Bardzo to ułatwia zakupy, jeśli nie chce się przepłacać.

      Usuń
    2. W istocie. Ja robię tak samo. Bo czasem to co jest w "niestandardowej" wadze bądź objętości wychodzi drożej. Bądźmy świadomymi konsumentami. Zwłaszcza, że za dużo nie zarabiamy.

      Usuń
  3. Dzisiaj reklama jest faktycznie wszędzie. Jest nachalna i przytłaczająca. Trzeba bardzo uważać i nie wierzyć byle promocji

    OdpowiedzUsuń
  4. To wszystko prawda, co piszesz w tej notce. Jestem świadoma manipulacji jakich używają sprzedawcy, więc stałam się na to odporna. Jedyna moja słabość to kosmetyki i tutaj często daję sie skusić promocjom, po prostu bardzo lubię je kupować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakiś czas temu byłam na zakupach z koleżankami i na promocjach kupiłyśmy kilka rzeczy. Wracając do domu zdarłyśmy wierzchnią naklejkę z ceną i u jednej z nas okazało się, że bluzka przed obniżką była tańsza o ok. złotówkę :D Ale zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. Zwłaszcza, że uczę się na profilu związanym z reklamą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sprawdzam cenę za kilogram :) Kupuje duże ilości produktów niepsujących się kiedy trafię na faktycznie korzystną promocję ;) Jestem fanką czytania składów ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zawsze robię listę zakupów, a sprawdzone produkty zapisuje do notesu (nazwa, cena, masa/objętość oraz miejsce zakupu). Potem jak idę na zakupy to weryfikuje czy nic się nie zmieniło. Co do owoców i warzyw to wolę kupować je na ryneczkach a nie w supermarketach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Proces o którym piszesz, czyli downsizing, należy do szerokiej kategorii działań mających na celu "margin improvement", czyli poprawienia zyskowności na sprzedawanych produktach. Oprócz sposobów, które opisałaś są jeszcze dwa widoczne jedynie dla tzw.: "żywieniowych freaków". Pierwszy to podmiana niektórych składników produktu na tańsze zamienniki (tańsze barwniki, cukier na syrop glukozowo-fruktozowy itp.). Drugi to celowe oszukiwanie na składzie – takim idealnym przykładem jest chociażby masło Ekstra firmy Masmal – producenci oszukiwali konsumentów przez kilka lat pomimo wielu kar nakładanych przez UOKIK.

    A z rzeczy, które mnie ostatnio bardzo zdziwiły, mógłbym dodać chusteczki w dużym 100-szt opakowaniu. Zwykle tyle ich było w środku, a dzisiaj można znaleźć opakowania nawet z liczbą zaledwie 70 szt. Niby oszczędzamy 50-100 gr na opakowaniu a ile tracimy naprawdę?

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne porady! Naprawdę w dzisiejszych czasach można bardzo łatwo przesadzić na zakupach i jeszcze się cieszyć, że wszystko było w "promocji", która w rzeczywistości była tylko ułudą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnym przykładem jeśli chodzi o ilość produktu jest papier toaletowy:) Ten zajmuje mi najwięcej czasu na zakupach, bo co z tego że jakiś papier jest w promocji skoro rolki papieru w opakowaniu są o 20% mniejsze (jak nie o 50 jeśli czasem porównamy sobie różne firmy)? Większość ludzi na to jednak nie zwraca uwagi. Dajemy się oszukiwać na każdym kroku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie :) miesiąc temu stałem 20 minut i przeliczałem w pamieci co sie opłaca z recznikami kuchennymi tyle samo rolek ale 2 warstwowych które maja wiecej metrów czy mniej ale 3 warstwowych rachunek wyszedł na korzysc 2 warstwowych które były tansze bagatela o 1,5 zł

      Usuń
    2. Ja zawsze kupuję papier z makulatury. Teraz już takie papiery bywają i białe i miękkie (może nie aż tak, jak celulozowe, ale wystarczająco), przynajmniej wiem, że nie ścięto specjalnie drzewa. A i jest sporo tańszy.

      Usuń
  11. Dlatego nie należy patrzeć na etykietę "promocja" ale na cenę. Często się zdarza, że coś co nie jest w promocji i jest tańsze. Nie wspomniałaś, że markety pieką chleb, choć podobno im to sie średnio opłaca. Chodzi o zapach chleba, który powoduje, że jestesmy głodni :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny wpis. Ja podchodzę podejrzliwie do wszelkich promocji i niby akcji, ale chociaż wiem, jak unikać wpadek, czasem jednak wpadam w sidła zastawione przez producentów :) Fajnie, że wspomniałaś o wielkościach opakowań - uważam, że mało kto to zauważa - np. wyprofilowane butelki pomieszczą przecież mniej niż te proste...

    OdpowiedzUsuń
  13. Post idealny dla mnie, ostatnio coraz więcej wydaję na zakupach... Ale nauczyłam się już uważać na te promocje "teraz taniej", bo zazwyczaj cena się ani trochę nie zmienia...

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja mam jeszcze dodatkową radę. Jesli możesz to nie chodź na zakupy z dziećmi bo te na bank naciągną cię na niepotrzebne, niezdrowe i na pewno nie najtańsze produkty :-D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem niestety bardzo podatna na sklepowe manipulacje, napis 'promocja' działa na mnie jak płachta na byka, ale staram się to zmieniac bo w końcu zbankrutuję kiedyś od tych 'niesamowitych promocji' :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Poszłam któregoś razu do biedronki po płyn do płukania ust. Była "promocja". Ok. 50 gr droższy produkt niż bez promocji :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Papier toaletowy z biedry zrobił się ostatnio chudszy. Złodziejstwo normalnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ostatnio przeżyłam szok, gdy okazało się, że peeling do twarzy (którego używam od lat) zmienił opakowanie na połowę mniejsze, pozostając w tej samej cenie...
    Co do manipulacji hipermarketów dodam jeszcze dwie rzeczy- częste zmiany w lokalizacji poszczególnych produktów, całych działów- wchodzę np. po dżem, a okazuje się przetwory zmieniły położenie i muszę przeszukać cały sklep, przy okazji oczywiście dorzucę do koszyka coś nizbędnego. I coś, co mnie denerwuje najbardziej, a zdarza się notorycznie w Carefourze- cena produktu przy kasie okazuje się być inna niż na półce (tłumaczą się zazwyczaj tym, że jeszcze nie zdążyli zmienić cenówek lub "ktoś musiał przestawić"...)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :* Wasze słowa są dla mnie baaaardzo ważne!
Proszę o nie zostawianie SPAMU - takie komentarze będą usuwane.