Nie wyrażam zgody na kopiowanie i przetwarzanie moich zdjęć oraz umieszczanie ich na innych stronach bez mojej wiedzy i przyzwolenia.
Zapraszam wszystkich do czytania, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Herrbata pisze na wiele tematów, a jej "PORADY HERRBATY" to blog o włosach, zdrowiu i urodzie! Znajdziesz tu wpisy o tym jak dbać o włosy, zdrowo się odżywiać i pielęgnować piękno :) Zapraszam!

Obserwatorzy

Baqais - olej z węża na włosy


Kilkumiesięczna przerwa od blogowania, była też przerwą w dbaniu o pasma. Przestałam brać suplementy włosowe (w ciąży nie należy ich stosować) a na zewnętrzną pielęgnację nie miałam siły. Czasem nawet nie dawałam rady wyszczotkować ich porządnie i tylko zawijałam w koczek... Bardzo szybko włosy odwdzięczyły się, stały się suche, plątały się i straciły dawny blask. Kiedy poczułam się lepiej i przestałam pracować, postanowiłam wrócić do intensywnej pielęgnacji i przede wszystkim do olejowania.

Snake Oil znalazłam na wystawie pakistańskiego sklepu i wiedziałam, że muszę go mieć. Może to już maniactwo, ale ponieważ wcześniej nie słyszałam o tym specyfiku, po prostu kusił mnie niemiłosiernie... jak to wąż :D


Olej z węża sięga historią do XIX wieku. Wtedy specyfik ten był alternatywnym lekarstwem (tak jak obecnie czystek) leczącym niemalże wszystko. Używany był przez chińskich imigrantów, pracujących przy budowie transkontynentalnej trasy kolejowej w celu leczeniu bólów. Europejscy robotnicy nauczyli się od Chińczyków leczniczych właściwości specyfiku i zaczęli je rozpowszechniać. Przedsiębiorcy zauważyli wzrastający popyt na medykament i zaczęli obiecywać konsumentom, że chiński eliksir może wyleczyć wszystko, co im dolega. Hochsztaplerzy, przebrani za lekarzy, jeździli po prowincji i wmawiali ludziom, że tajemnicza mikstura pomoże na każdy problem, każde choróbsko, poza tym jest świetną miksturą na włosy i między innymi powoduje wyrastanie nowych pasm.
I tak "olej z węża" stał się synonimem oszustwa i fałszerstwa. Ludzie zapomnieli o jego ograniczonych, ale jakże cennych właściwościach. Od tego momentu nazywano tak tajemnicze mikstury, których składy pozostawały tajemnicą - mikstury, które miały działać cuda, ale przeważnie były obojętne i nieskuteczne.


Skład:
Niestety ani na pudełku, ani na buteleczce nie znalazłam składu produktu. Ponoć receptura produktu jest utajniona. Jedyna informacja to taka, że kosmetyk zawiera naturalne olejki i jest wolny od chemii. "Snake Oil" jest jednak dość popularnym produktem (jak na przykład "maść tygrysia") i przybliżony skład można znaleźć w podobnym olejku o tej samej nazwie. W większości z "olejków z węża" nie znajdziemy wyciągu z tego osobnika - ale mogą się znajdować różne mieszanki olejów, jak olejek z gorczycy, olejek sosnowy, olej naftowy, olejek wintergrinowy, papryka, kamfora.
Szukając informacji o podobnych produktach, najbardziej zdziwił mnie sklep Dary Maroka, który sprzedaje silikonowe serum "Snake Oil" za ciężkie pieniądze - pół strony zapisane o magicznych właściwościach jadu z węża, po czym podają beznadziejny skład w którym nie ma tak naprawdę nic - tym bardziej jadu z węża. Dlatego - czytajmy składy i uważajmy na misterne sztuczki sprzedawców.


Od producenta:
Olej z węża dokarmia włosy i chroni je przed opadami atmosferycznymi, Pomaga na porost, a także regeneruje uszkodzone cebulki włosowe w bardzo krótkim czasie. Olej węża jest naturalnym i idealnym rozwiązaniem przy wypadaniu włosów. Odżywia słabe włosy i wzmaga ich szybki wzrost.
Produkt można kupić za około 4 Funty (120ml) na przykład na Ebayu.


Moja opinia:
Moje włosy nie są wybredne co do olei a po takim czasie to chyba wchłonęłyby wszystko co tłuste :D
W każdym razie pełna nadziei zaczęłam nakładać olejek z węża na włosy. Nie znam niestety składu - ale zapach jest bardzo przyjemny. Pachnie jak olejek z migdałów, słodko i naturalnie. Nie jest też ciężki, dzięki czemu bardzo łatwo go zmyć.
Włosy już po pierwszym użyciu nabrały blasku i przestały się nadmiernie plątać. Widzę, że są bardziej elastyczne, lepiej nawilżone. Czy przyspieszają porost? Być może :) Nie mierzę włosów, przy mojej długości nie zwracam już na to uwagi. Pojawiło się też sporo bejbików - ale ciężko powiedzieć czy to zasługa oleju, czy hormonów  - bo przecież w ciąży włosy rosną inaczej. Oczywiście też nie wypowiem się w kwestii zahamowania wypadania - ale myślę, że naprawdę warto spróbować tego kosmetyku.


Włosy powoli wracają do życia :) ja również! A czy Wy nakładacie oleje na włosy? Jeśli tak, to jakie? Serdecznie pozdrawiam!

Herrbata :*

15 komentarzy:

  1. Uwielbiam olejowanie ale nie lubię kosmetyków pochodzenia zwierzęcego, chociaż wegetarianką nie jestem to w kwestii kosmetyki uważam, że jest wiele, równie skutecznych zamienników, być może w medycynie jest to już trudniejsze. Drugie zdjęcie dla mnie okropne, chyba że to tylko ilustracja przyklejona do wnętrza buteleczki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak jest napisane, że w tym oleju z "węża" tak naprawdę nie ma wyciągu z tego zwierzęcia :p jest to po prostu mieszanina różnych olei z tego co zrozumiałam

      Usuń
    2. No w sumie jeśli to coś w stylu maści tygrysiej i wąż jest tu bardziej symbolem to nawet spoko, zależy na co się trafi ;D

      Usuń
    3. Kosmetyki z jadem węża są bardzo drogie - także mimo braku składu wątpię, że znajdziemy tam cokolwiek zwierzęcego... Zwłaszcza, że chyba na ebayu znalazłam dopiskę "suitable for vegan" :)

      Usuń
  2. Przeraziłam się, dopóki nie przeczytałam, że w tych olejkach rzadko można spotkać jad węża :) sam fakt sięgania po tą buteleczkę ze zdjęciem węża mógłby mnie przestraszyć, jednak mimo wszystko fajna i rzeczowa rezenzja :) Życzę powodzenia, i zdrowia przede wszystkim w ciąży :)

    OdpowiedzUsuń
  3. trochę mnie przeraża ten olej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć Gosiu :) Ja od pewnego czasu stosuję olejek Hasna też mi pięknie nawilżył i "ujarzmił" włosy, ja sobie bardzo przesuszyłam głowę szamponem z dziegciem i dlatego szukałam ratunku, a teraz chętnie sięgnę po to wężowe zjawisko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja stosowałam olejek rycynowy i również byłam bardzo zadowolona z efektów!

    OdpowiedzUsuń
  6. myślałam, że już nic nie zdziwi na włosomaniaczych blogach ;p Twoje włosy piękne, ale mam zbyt duży wstręt do węży, nici z tego ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten akurat nawet koło węża nie leżał ;)

      Usuń
  7. Ja obecnie walczę o porost, wróciłam do mojego blondu chociaż na razie farbowanego ale czekam na odrost moich blond włosków. 1,5 roku mialam farbowane wlosy na bardzo ciemny brąz, podobalo mi sie ale nie chce juz chemii na wlosach a wszyscy wokół mówili, jaka to ze mnie była piękna blondynka :) mąż też cieszy się w sumie z mojek zmiany z powrotem na blond. Używam na skalp własnej mieszanki, kupiłam na zsk macerat z amli, olej rycynowy i konopny, do tego leje lniany i czasem łopianowy. A resztę co zostanie to na długość, zwlaszcza lniany. I moje skatowane rozjasniaczem wlosy naprawde odzywaja!!! :* pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostra też wraca do naturalnego blondu - ale musiała ściąć na bardzo krótko. Ciężko wrócić, ale odrosną :) Pewne z takimi miksturami bardzo szybko <3

      Usuń
  8. Aaa i chciałam powiedzieć że zabieram się do przeczytania Twojego bloga od początku, znowu, bo zawiera taką skarbnicę informacji że na pewno już połowy nie pamiętam a teraz znów dbam o włosy jak szalona więc..:) :) :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :* Wasze słowa są dla mnie baaaardzo ważne!
Proszę o nie zostawianie SPAMU - takie komentarze będą usuwane.