Nie wyrażam zgody na kopiowanie i przetwarzanie moich zdjęć oraz umieszczanie ich na innych stronach bez mojej wiedzy i przyzwolenia.
Zapraszam wszystkich do czytania, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Herrbata pisze na wiele tematów, a jej "PORADY HERRBATY" to blog o włosach, zdrowiu i urodzie! Znajdziesz tu wpisy o tym jak dbać o włosy, zdrowo się odżywiać i pielęgnować piękno :) Zapraszam!

Obserwatorzy

15 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Szkocji


W Szkocji mieszkamy już prawie pół roku, można powiedzieć że się powoli przyzwyczajamy do otoczenia... Tu jest naprawdę pięknie :) Chociaż pogoda trochę nijaka, w (szkocką) kratkę trochę, to nie ma co narzekać. Siarczyste mrozy nam tu nie grożą i na pewno nie zasypie nas śniegiem.

Dziś chciałam opowiedzieć Wam, co zdziwiło mnie najbardziej jak tu przyjechałam... i swoją drogą wciąż zadziwia ;P Jak to się mówi - "co kraj to obyczaj" :) Zapraszam!



PROHIBICJA
W Szkocji nie kupimy alkoholu między 22. a 10. Niektóre sklepy mogą mieć dodatkowe ograniczenia i alkohol w niedzielę może być sprzedawany dopiero od 12:30. Warto o tym pamiętać szykując imprezkę, czy planując zakupy on-line.
Całkowita prohibicja między 21. a 10. rano obowiązuje na kolei. Osoby nietrzeźwe nie są wpuszczane do pociągów.

NOŻE I NOŻYCZKI
Aby zakupić nóż w Szkocji, trzeba mieć ukończone 18 lat. I nie ważne czy jest to tasak, czy zwykły obierak :) Pani przy kasie może zażądać od nas dowodu tożsamości. Ogólnie kwestia noży w Szkocji jest bardzo restrykcyjna, noszenie przy sobie noża o długości ostrza przekraczającej 7.62cm jest niezgodne z prawem. Osoba, u której stwierdzono posiadanie noża w miejscu publicznym, może zostać aresztowana.

CZEKOLADKI Z LIKIEREM
W Polsce bez problemu można zakupić wedlowskie "BARYŁKI", albo wiśnie w czekoladzie. W Szkocji zakupić czekoladki z likierem mogą jedynie osoby powyżej szesnastego roku życia.

PARACETAMOL
To złoty środek na każdą dolegliwość! W Szkocji przepisywany jest niemal na wszystko, można kupić praktycznie wszędzie i w dodatku kosztuje niewiele. Zapalenie ucha? Paracetamol! Przeziębienie? Paracetamol! Mimo wszystko, nie każdemu wolno ;) kupisz go pod warunkiem, że masz ukończone 16 lat i nie bierzesz więcej niż dwa opakowania. Ciekawostką jest, że nie ma czegoś takiego jak apteki dyżurne - całodobowe.

WALUTA
W Szkocji obowiązującą walutą jest funt szterling, ale w powszechnym obiegu są nie tylko banknoty brytyjskie, emitowane przez Bank of England, z wizerunkiem królowej Elżbiety. Szkocja ma także własne banknoty i monety. Emitowane są równolegle przez trzy banki: Bank of Scotland, The Royal Bank of Scotland oraz Clydesdale Bank, przy czym ten ostatni ma dwa rodzaje banknotów. W sumie w obiegu mamy po pięć banknotów, z każdego nominału! Każdy z nich jest prawnym środkiem płatniczym i jest honorowany na terenie całej Szkocji - a także w wielu, choć nie wszystkich miejscach na pozostałym obszarze UK. Mi osobiście podobają się Funciaki, bo rodzai tych monet jest zaskakująco wiele i co chwilę trafiam na inny :)




KULTURA
Pozytywnie zaskoczyła mnie kultura Szkotów. Kiedy zamyślona wpadłam na kogoś, nie zdążyłam powiedzieć czegokolwiek - on zdążył mnie już przeprosić (chociaż była to moja wina). Ludzie są tutaj bardzo mili i uprzejmi. uśmiechają się do siebie na ulicach. Obcy w parku witają mnie, pytają o nastrój. Wchodząc do autobusu wita się kierowcę, wychodząc żegna go. Ludzie (oczywiście nie wszyscy, wyjątki się trafiają ;P) są tu bardzo pozytywnie nastawieni do drugiego człowieka.

SZKOCKIE PRZYSMAKI
Czasami siedzę na stołówce i nie mogę się nadziwić :) W szkockim menu znajdziemy takie specjały jak : bułka śniadaniowa z frytkami (chippy roll), bułka z chipsami, chipsy o smaku octu, frytki polewane octem, frytki z fasolką w sosie pomidorowym (baked beans), albo frytki z żółtym serem.


LEKI REFUNDOWANE
W Szkocji leki na receptę są w pełni refundowane. Maści, antybiotyki... co trzeba. Nawet pigułki antykoncepcyjne - za darmo!

KILT
Szkocja kojarzy mi się przede wszystkim z kratą... i męską spódnicą. Nie wiedziałam jednak, że Szkoci pod kiltem nie noszą nic. Żadnej bielizny, Nic. Człowiek może się zdziwić jak wiatr mocniej zawieje ;) A tu wieje często!


RUCH LEWOSTRONNY
Bardzo ciężko przyzwyczaić mi się do tego, że mamy tutaj ruch lewostronny. Czasem pomylę kierunki i stanę na złym przystanku, w odwrotny sposób rozglądam się przechodząc przez ulicę...  Trzeba pamiętać, że ruch lewostronny obowiązuje także pieszych ;) Wchodząc po schodach odruchowo staję po prawej stronie - a dla Szkotów jednak idę "pod prąd".


PRAWO PIESZEGO
Czerwone światło dla pieszego oznacza "zachowaj ostrożność". W Szkocji można przechodzić w tym przypadku przez ulicę, ale na własną odpowiedzialność. Samochody często nawet nie zwalniają na pasach i to pieszy powinien uważać, gdy wchodzi na jezdnię. Dobre jest to, że nie musimy obawiać się mandatu ;)  Przejścia dla pieszych z żółtymi, kulistymi lampami, to jedyne miejsca gdzie pieszy ma pierwszeństwo i gdzie samochody bezwzględnie się zatrzymują. 

WYKŁADZINY DYWANOWE
Można znaleźć je prawie wszędzie - w salonie, przedpokoju... a nawet w kuchni, czy w łazience! Wykładziny dywanowe można także spotkać w sklepach i pubach. U nas na szczęście w kuchni i łazience mamy zwykłą wykładzinę ;)

PRALKA W KUCHNI
Dla mnie trochę dziwny zwyczaj, ale tutaj to całkowita normalka :)

DWA KRANY
Jeden z gorącą, drugi z zimną wodą, a w dodatku bardzo krótkie i niepraktyczne. Na szczęście w umywalce i zlewie mamy tradycyjny - wanna jednak typowo brytyjska ;) Kolejną ciekawostką jest, że sama słuchawka do prysznica w większości domów podłączona jest do przepływowego podgrzewacza wody (mamy taki). W Szkocji nie ma elektrociepłowni i rur z gorąca woda, nie ma też centralnego ogrzewania. każde mieszkanie ogrzewane jest indywidualnie - z reguły gazem.


PRĄD NA DOŁADOWANIE
W naszym mieszkaniu mamy standardowy licznik. Jednak w Szkocji sporo osób korzysta z firm, gdzie prąd jest na doładowanie. Wkłada się wtedy do licznika specjalną kartę, doładowanych za konkretną kwotę. Zużywa się wtedy energię, jak minuty w telefonie ;) Ważne jest, żeby "nie zapomnieć się", bo gdy pieniążki na karcie skończą się - energii nie ma.

Jest jeszcze parę rzeczy, które mogłabym dodać - te jednak według mnie są najciekawsze.
A co Was zadziwia, jak podróżujecie po Świecie? Czekam na Wasze komentarze ;)

39 komentarzy:

  1. Pralki w kuchniach mnie nie dziwią. W sąsiadujących z moim blokiem kamienicach są małe łazienki, a duże kuchnie, więc praktycznie każdy ma tam pralkę. Z nożami, to mnie zaskoczyłaś. Trochę to śmieszne. A prohibicja, to i u nas by się przydała. Fajny post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromna ilosc przestepstw z nozami, nie dziw, ze tak postanowili.

      Usuń
  2. Nie wiem jak w Szkocji ale jak jestem w Anglii (u brata) podczas jednego spaceru mozemy spotkac pana w klapkach i krotkich spodenkach idacego za reke z dziewczyną ubrana w puchowa kurtkę :-) i nie wiadomo jak sie ubrac wygladajac przez okno :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Szkocji jest tak samo - widziałem już grubą kobietę w krótkim rękawku idącą z facetem w zimowej kurtce i czapce

      Usuń
    2. Ja widziałam na lotnisku kolesia w szlafroku ;) A dziś babcię w zimowej kurtce z gołymi nogami... Fakt, każdy się tu ubiera po swojemu :P

      Usuń
  3. Z Ciekawością przeczytałam punkt po punkcie :) szkockie przysmaki dla mnie nie do przełknięcia choć frytki z serem jadłam nawet wczoraj ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. w austrii tez duzo ludzi ma pralke w kuchni, sama tez to zrobie przy remoncie kuchni

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj fakt choć o nożach nie wiedziałem. Co jedzenia to jest jeszcze jedno tu go po prostu nie żałują, a gdzieniegdzie wręcz przesadzają z ilością. Dodam jeszcze to że "najniższa krajowa" pozwala żyć. Świetny artykuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zapiskach na brudno miałam właśnie podpunkt o tej najniższej krajowej... że da się za nią godnie wyżyć. Wynająć mieszkanie, opłacić rachunki i jeszcze na jedzenie wystarczy. Ale zrezygnowałam, ponieważ jeszcze nie odciągają nam TAXu i nie wiem jak to jest z "czystą" wypłatą. Podejrzewam jednak, że nie najgorzej ;)

      Usuń
    2. I nawet po odciagnieciu TAXu zostaje tyle żeby zyc i odlozyc. A wcale nie oszczedzam na jedzeniu...

      Usuń
  6. Za segregację śmieci tu się płaci większy rachunek, w PL jest odwrotnie. Za zimną wodę (i śmieci) się płaci Cuncil tax bez różnicy ile jej zużyje. W szpitalu dostaje się menu do wyboru na lunch i objad i stołówka czynna 24h jesz ile mozesz. Gniazdka do prądu dziwne. Czesto brak okapu w kuchni, jedynie małe wentylatory pod sufitem na przeciwnej ścianie niż platka. Platka gazowa jest przyczepiana na łańcuch do ściany. Gaz ma inną gęstość przez co przez nasz polski palnik nie chciał przepłynąć. Kuchnie w wynajmowanych domach zawsze są umeblowane.W blokach starszych aluminiowe okna. Komunikacja miejska dla małych dzieci i ludzi po 60 free. Miłośnicy psów i kotów. Szczepienie przeciw wściekliźnie jest tu co 3 lata i można zwierzaka ubezpieczyć, żeby koszta weterynaryjne były niższe. Mało śmietników przy chodnikach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałam napisać o tych koszach, ale zastanawiałam się czy czasem nie mam tylko takiego wrażenia ;P Jednak nie. Jest mało koszów i wydaje mi się, że to generuje większy syf na trawnikach...

      Usuń
  7. O nigdy w zyciu bym nie wytrzymała z dwoma kranami, jakos dla mnie to dziwne. A nawet nie miałam pojęcia że takie zwyczaje tam panują, napisz więcej fajnie jest się czegoś nowego dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U Anglii trzeba mieć także 16 lat by zakupić klej, np.super glue ;) jak mnie babka w Funciaku spytała czy mam tyle,to myślałam,że to żart jakiś ,ale powiedziała,że takie jest prawo i musi pytać :) Tutaj tylko dzieciaki mają darmowe recepty i staruszkowie,a pozostali muszą płacić 8£ za lek na recepcie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Taaak. Szkocja jest "dziwna" jesli porownujemy ja do Polski. Ludzie, życzliwi i uśmiechnięci, policjanci nie wlepiają mandatów za przejście na czerwonym (często sami też to robią), na jednym przystanku autobusowym widać wszystkie kolekcje (wiosna, lato, jesień, zima) i nikogo nie dziwi, że do ciezkich zimowych pantofli kobieta założy zwiewną sukienkę i szalik.
    Dodałabym jeszcze, ze dniówka (przy najniższej krajowej) jest w stanie pokryć koszt karnetu do klubu sportowego (siłownia, basen, sauna) i jeszcze zostanie na obiad. Podobnie jest z biletem 4tygodniowym na autobusy.
    A mając 50 funtów w kieszenie można zrobić zakupy na cały tydzień na obiady i coś słodkiego dla całej rodziny.

    Pozdrawiam z Glasgow.

    OdpowiedzUsuń
  10. Noże przestają dziwić kiedy się wie co to Glasgow Smile. Są tu najpopularniejszą bronią, często używaną na ulicach (Szkoci bywają dość porywczy), stąd surowy zakaz ich posiadania i kontrole przy zakupie. Pozdrawiam z Glasgow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe póki co, wiem co to GLASGOW KISS ;P

      Usuń
  11. Prą na doładowanie... Czyli po prosu mieszkacie biednie... W jakiejś councilowskiej norze?
    Większość z tych "udziwnień" to nie specyfika szkocka, tylko ogólnie brytyjska.
    A co do innego z postów, to Szkoci może nie są porywczy, tylko w councilach mieszka taki sam chłam, jak gdzie indziej w UK. Nieroby, narkomani, drobni przestępcy.
    To biedny kraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę czytać uważnie - nie napisałam, że mam prąd na doładowanie :) Poza tym wiem, że sporo z wymienionych rzeczy można spotkać w UK - nawet w innych częściach naszego świata. Jednak ja mieszkam w Szkocji, zdziwiło mnie to wszystko tutaj - i taki też jest temat postu. To blog a nie profesjonalna informacja, w której podaję wszystkie udziwnienia, skąd się wzięły i gdzie je można jeszcze spotkać ;]
      Nie mieszkam w councilu, nie myślę też że mieszkam biednie. Znam sporo ludzi mieszkających w councilach i nie są to ani nory, ani ludzie nie należą do wyżej wymienionych...

      Usuń
    2. W moeszkaniach Councilowskich mieszka w Szkocji 64% mieszkańców, pod względem zamożności (badania prowadzono tuż przed referendum, i były robione dla Szkocji "oddzielonej" to jest 8 kraj świata, zaraz po Norwegii.

      Usuń
  12. W blokach normalni ludzie nie mieszkają - w UK.
    Reszta spostrzeżeń - w komentarzach również - dość naiwna. Rozumiem, że wszyscy są tutaj surowi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam w bloku - nowe, zadbane osiedle. Myślę, że należę do normalnych - moi sąsiedzi również.
      Moje spostrzeżenia być może naiwne, no cóż. Nie zagłębiam się, to notka "na luzie" a nie artykuł w POLITYCE.

      Usuń
    2. A cos Ty sie jej tak uczepil?

      Normalni ludzie tez mieszkają w blokach. Bo zanim czlowiek dorobi sie na dom to gdzies zyc musi. Przyjezdni nie maja tu od razu domku na przedmiesciach po rodzicach czy dziadkach.

      Usuń
  13. ja od 3 miesięcy mieszkam w Irlandii... Jest trochę zbieżności.. haha..
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Co do funciaków, macie sporą kolekcję, ale nie macie papirowego, jak by można było tu publikować zdjęcia, to podeslałbym skan :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio wyszła limitowana plastikowa edycja banknotów o wartości 5 funtów - ot, taka ciekawostka.

      Usuń
    2. Zdzisław - jeśli chcesz, prześlij mi na maila (herrbata@tlen.pl) dodam do tekstu :) Ja nie mam, ale słyszałam że są w cenie!
      Sylwia - mam taki plastikowy, zostawiłam na pamiątkę!

      Usuń
    3. Gosia - wysalem ci skany obu stron 1 pound

      Usuń
  15. I jeszcze o Policji, są niesamowicie przyjaźni - wczoraj stanąłem w Stirlin na podwójnej żółtej ciągłej - byłem z rodziną i chcieliśmy zrobić zdjęcie z pieknym widokiem w tle - wracamy przy aucie stoi dwóch policjantów i wypisuje mandat. Mój syn podbiegł do nich żeby wytłumaczyć że stanęliśmy tylko na pięć minut bo ładny widok. Policjant wydarł mandat z zeszyciku i podarł go - szybko biegłeś dodał z uśmiechem do syna i zyczył nam szczęśliwej podróży.

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj tak..nieszczęsne krany - za każdym razem gdy zaatakują mnie gorącą wodą zastanawiam się gdzie jest sens? Montowanie ich to może i miało sens ale dawno dawno temu... wtedy woda zimna i ciepła miały inne ciśnienie stąd konieczność takiego rozwiązania. Dziś tego typu krany to ukłon w stronę tradycji ale na pewno nie wygody. Zadziwiają wszystich nieprzyzwyczajonych :)
    Poza kranami zadziwia mnie tutejsza dieta. Generalnie często popada się tu w jedną z z dwóch skrajności. Albo zajadasz wszystko z kategorii "uwaga, niezdrowe!". Duuużo smażonego, bekon, jajka, placki ziemniaczane, nawet batonika Marsa potrafią usmażyć w panierce :D. Frytki na śniadanie były dla mnie hitem. Wszystko to koniecznie popić gazowanym IrnBru - pomarańczową, MEGAsłodką oranżadą z domieszką kofeiny w składzie. Na drugie śniadanie - trójkątna kanapka, na przegryzkę różne wariacje czipsów. Obiad - mają tu Haggisa - coś co lepiej smakuje gdy nie wie się z czego zostało przyrządzone. Wszędzie pełno Chippie shopów - ze smażonymi rybami, burgerami. Cupcake z przesłodzonym icingiem (kremem) to popularny deser.
    Są też reprezentanci drugiej skrajności - dbający o linię. Dla nich wsztystko musi być Fit. Duże prawdopodobieństwo że są to wegetarianie, weganie albo przynajmniej bezglutenowcy. Z takich ciekawostek - o ile w Polsce, gdy robiło się obiad dla znajomych czy jakąś domówkę nie zwracało się aż tak bardzo uwagi na to na stole bedzię pod warunkiem że dobrze smakuje i ładnie wygląda...tu, wypada zapytać przed zaproszeniem gości czy aby nie przeszkadza im mięso badź gluten w składzie ^^
    Jest trochę różnic ale da się do nich przyzwyczaić - nawet do deszczu, który z pewnością pada tu częściej niż w rodzinnch stonach. Rekompensatę znajduję w temperaturze - jako, że nie lubię zimy cieszę się, że nie muszę marznąć w grudniu czy styczniu. Temperatura aktualnie 14 stopni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj z tą "oranżadą" to szkocki napój i szkoci są z niego bardzo dumni - nazywaja IRN-BRU szkocką Coca - Colą :)

      Usuń
    2. Jedna z tradycyjnych szkockich potraw - bekon smażony na patelni z czymś w rodzaju słodkiego piernika z rodzynkami (dumpling) do kupienia w każdym markecie na traditional food

      Usuń
  17. I jeszcze co do pogody - deszcz i wiatr to są detale, mniej więcej po 3 latach zaczyna najbardziej doskwierać brak słońca i prawdziwego lata (20 stopni tutaj to upał) dlatego wszyscy Szkoci jeżdżą co roku do Hiszpanii, można jeździć starym 10-letnim autem, można nie kupić większej plazmy (choć wszyscy sąsiedzi w Councilowskich" mieszkaniach, mają juz dawno 48 cali, ale nie można nie poleciec na wakacje przynajmniej raz w roku - jak ktoś jest naprawdę biedny zbiera na to cały rok

    OdpowiedzUsuń
  18. Co do mieszkania w blokach - to do JSP, mały domek w dość dobrej dzielnicy w Glasgow kosztuje pomiędzy 400 - 600 tysięcy funtów. To jest od 2 do 3 milionów złotych, nawet dla szkotów to spora sumka, dlatego i zamożni mieszkają w blokach, zwłaszcza w miastach - w Edynburgu jest jeszcze drożej. Mimo to jest taniej kupić taki dom na kredyt i spłacać raty niż go wynająć - to dotyczy większości domów i prywatnych czyli nie councilowskich mieszkań w blokach.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawy post, w Szkocji nigdy nie byłam, ale podejrzewam, że to wszystko też by mnie zdziwiło :) Może oprócz pralki w kuchni, w Niemczech też w większości mieszkań pralka jest w kuchni i bardzo mi się to podoba, nie dostaje się do niej wilgoć, poza tym nie ma problemu, że ktoś blokuje łazienkę, a my chcemy nastawić czy wyjąć pranie, poza tym dzięki temu w łazience jest więcej przestrzeni.

    Wykładzin nie cierpię, więc trochę mnie to dziwi, to siedlisko kurzu i zarazków, szczególnie, jeśli wynajmujemy mieszkanie i nie mamy pojęcia, ile taka wykładzina ma już lat i ile przeszła :D

    A prohibicja obowiązuje tylko w sklepach czy też w pubach i restauracjach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puby i kluby mogą sprzedawać alkohol w godzinach od 11.00 do 23.00 od poniedziałku do soboty, a w niedziele od 12.30 do 22.00 - źródło http://www.ecossedirect.com/cities/edinburgh/categories/shopping-and-supermarkets/scotland-alcohol-licensing-hours/

      Usuń
  20. Nigdy nie byłam w Szkocji, ale fascynuje mnie ten region i kiedyś z pewnością się wybiorę. Uwielbiam takie posty, można sie dowiedzieć czegoś ciekawego o kulturze innego kraju nie wychodząc z domu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Sporo tego, nie miałam zielonego pojęcia o istnieniu tylu rodzajów banknotów :) a kilka rzeczy podobnych do Irlandii

    OdpowiedzUsuń
  22. Gosia, Twój blog jest rewelacyjny :)
    Mam ogromną ochotę pojechać do Szkocji.
    Jeśli chodzi o ten wpis - mnie w Grecji bardzo zdziwiło to, że w mieszkaniu były cienkie rury i zużyty papier toaletowy należało wrzucać do kosza na śmieci, a nie do toalety.... Kiedy byłam w podstawówce o podobnej sytuacji opowiadał nauczyciel z geografii, ale rzecz miała miejsce w Rosji.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :* Wasze słowa są dla mnie baaaardzo ważne!
Proszę o nie zostawianie SPAMU - takie komentarze będą usuwane.